Jasło / Krosno. 34-latka podczas domowej awantury ugodziła nożem kuchennym w oko znajomego. Za spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu stanęła przed sadem w Krośnie.

Prokuratura Rejonowa w Jaśle prowadziła śledztwo w sprawie wydarzeń, które rozegrały się 11 stycznia ubiegłego roku w jednym z mieszkań Jaśle.


Cios nożem w oko

Z jego ustaleń wynika, że niespełna wówczas 34-letnia Andżelika P. podczas awantury domowej zadała swojemu znajomemu trzy ciosy nożem kuchennym w lewą okolicę skroniową, potylicę oraz w twarz w okolicę lewego oczodołu. Mężczyzna doznał obrażeń ciała, w tym głownie oka. Zdaniem biegłego spowodowały one w konsekwencji praktyczną ślepotę lewego oka. Prokuratura zakwalifikowała ten czyn jako spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Zgodnie z obecnie obowiązującymi przepisami, grozi za kara pozbawienia wolności na czas nie krótszy niż 3 lata. Drugi zarzut postawiony przez prokuraturę dotyczy groźby uszkodzenia temu samemu mężczyźnie, drugiego, zdrowego oka. Kobieta miała grozić 27 kwietnia ubiegłego roku.


Recydywa

Mieszkanka Jasła obydwu czynów dopuściła się w warunkach recydywy, czyli w ciągu pięciu lat po odbyciu kary powyżej sześciu miesięcy pozbawienia wolności. W lutym 2015 r. została skazana przez Sąd Rejonowy w Jaśle na 1 rok pozbawienia wolności w zawieszeniu na 4 lata. Kara została później odwieszona i kobieta trafiła za kratki. W zakładzie karnym przebywała od listopada 2018 do listopada 2019 r.


Nie przyznała się

W trakcie śledztwa 34-letnia jaślanka nie przyznała się do winy. Wyjaśniała wówczas, że nie zadawała uderzeń nożem kuchennym znajomemu, nie pamiętała też, czy doszło w ogóle do awantury. Była zaskoczona pojawieniem się policji w mieszkaniu 11 stycznia 2020 r. Nie wiedziała, skąd u znajomego tak poważne obrażenia oka. Nie przyznała się też do grożenia wybiciem drugiego oka.


Zmiana decyzji

Akt oskarżenia przeciwko Andżelice P. jasielska prokuratura skierowała do Sądu Okręgowego w Krośnie. Proces kobiety rozpoczął się 11 lutego br. I tego samego dnia zakończył ogłoszeniem wyroku. Otóż kobieta, po odczytaniu aktu oskarżenia, zmieniła zdanie i przyznała się do winy.


- Wszystko wskazuje na to, że ja to zrobiłam, więc do popełnienia tych czynów przyznaję się. Nie pamiętam dokładnie co się wówczas stało, bo byłam wtedy w stanie upojenia alkoholowego. Po wypadku z 2017 r. mam też kłopoty z pamięcią. Latem ubiegłego porozmawiałam ze znajomym na spokojnie o tym, co się stało i wyszło, że to ja musiałam to zrobić - wyjaśniła Andżelika P.


Poprosiła też sąd o łagodny wymiar kary.


Sąd Okręgowy w Krośnie
Sąd Okręgowy w Krośnie skazał Andżelikę P. na karę 3 lat i 6 miesięcy pozbawienia wolności

Przebaczył oskarżonej

Na wniosek oskarżonej i jej obrońcy, sąd zarządził krótką przerwę, by mogli rozważyć możliwość dobrowolnego poddanie się karze. Obrońca w imieniu Andżeliki P. zaproponował łączną karę 3 lat i 6 miesięcy pozbawienia wolności oraz dodatkowo nawiązkę na rzecz pokrzywdzonego mężczyzny w kwocie 10 tys. zł. Prokurator nie sprzeciwił się temu wnioskowi. Z kolei pokrzywdzony wzruszonym głosem oświadczył, że przebaczył Andżelice P. i nie czuje żalu do niej.


- Chcę, żeby dostała jak najmniejszy wyrok. Nie chcę jej bowiem niszczyć życia. Zdaję się na sąd w tym zakresie - stwierdził mężczyzna.


Refleksja Andżeliki P.

Po przerwie sąd oficjalnie ogłosił wyrok w wymiarze, który został wcześniej uzgodniony między stronami. W ustnym uzasadnieniu sędzia Jarosław Krysa podkreślił między innymi, że wyrok został wydane w drodze dobrowolnego poddania się karze. Oskarżona poczuwając się do winy i przyznając się do popełnienia czynu, złożyła propozycję dotyczącą wymiaru kary. Zostało to zaakceptowane przez pokrzywdzonego i prokuratora.


- Zdaniem sądu okoliczności tego czynu nie budziły wątpliwości. Potwierdzone zostały zeznaniami pokrzywdzonego, a dodatkowo poszerzone wyjaśnieniami oskarżonej. Kobieta po rozmowie z mężczyzną nabrała refleksji, że nikt inny tylko ona musiała się ich dopuścić - stwierdził sędzia Jarosław Krysa w ustnym uzasadnieniu wyroku.