Siatkarze MKS MOSiR Jasło zajęli 3. miejsce w tabeli VI grupy II ligi po części zasadniczej sezonu. W play-off spotkają się z Karpatami Krosno. Pierwsze mecze 13 - 14 marca w Krośnie.
To była udana część sezonu dla jasielskiej drużyny, która wygrała 15 meczów, w tym 12 spotkań za 3 punkty i 3 za 2 punkty. Przegrali tylko 3 mecze, w tym dwukrotnie z KKS Kozienice oraz z Extransem Sędziszów Małopolski. W sumie zdobyli 42 punkty (bilans setów 47-22).

- Sezon bardzo udany. Zakładaliśmy być w „czwórce” i jesteśmy w tym gronie drużyn. Mieliśmy nawet szanse wygrać część zasadniczą sezonu i być na pierwszym miejscu. Nie udało się, o czym zadecydowały dwa przegrane mecze na początku roku u siebie z Kozienicami i na wyjeździe w Sędziszowie. Te mecze zadecydowały o kolejności. Jesteśmy zadowoleni, ale nie zatrzymujemy się na tym. Chcemy wygrać play-off i pojechać na turniej półfinałowy, żeby skonfrontować się z innymi drużynami, zobaczyć jaki to jest poziom, na jakim jesteśmy etapie. Chcemy się przekonać czy jest to już etap, który pozwala walczyć o pierwszą ligę, czy tylko być wysoko w drugiej - mówi Bartosz Kilar, trener MKS MOSiR Jasło, z którym rozmawiamy o pierwszej części sezonu i nastrojach przed play-offami.

- Przebudowa drużyny przed sezonem nie odbiła się negatywnie, wręcz przeciwnie.
- Przebudowa wpłynęła korzystnie na zespół. Doszło do nas więcej doświadczonych zawodników, bardziej ogranych, jak chociażby Mateusz Armata czy Krzysiek Pamuła. Są to zawodnicy z dużym stażem drugoligowym. Jest to fajna drużyna, chłopaki rozumieją się na boisku i w szatni, nie ma żadnych zgrzytów między nimi. To też wpływa dobrze na postawę drużyny.
- W play-off zagracie z Karpatami Krosno, z którymi w poprzednim i obecnym sezonie wygraliście wszystkie cztery mecze...
- Tak, ale w poprzednim sezonie dwa razy przegraliśmy z Niebylcem, a w play-offach trzy razy wygraliśmy z nimi. Karpaty przegrały z nami cztery mecze, ale teraz są play-offy, a to zupełnie inne emocje, inne mecze. Zobaczymy. Przeciwnik na pewno nam „leży”, znamy się jak łyse konie zarówno z trenerem jak i zawodnikami. Na pewno będą to ciekawe mecze. Szkoda, że bez publiczności, bo myślę, że w Krośnie i w Jaśle byłby komplet widzów na trybunach. Chcemy wygrać z Karpatami i pojechać na turniej półfinałowy.
- Jak Pan ocenia drużynę po tej części sezonu, jakie są jej największe atuty?
- Myślę, że przede wszystkim zespołowość. Nie wyróżniam żadnego zawodnika, bo tak naprawdę w każdym meczu grali różnie, mieli lepsze i gorsze występy. Z Arką Tempem Chełm rewelacyjnie zagrał Krzysiek Pamuła. W innych meczach świetnie grali Anatol Lejko, Szymon Soboń, Przemek Czado czy Rafał Matuła, ale też mieli słabsze dni, wchodził Kamil Warzocha i naprawiał. Środkowi też grali na dobrym poziomie. Na ławce rezerwowych jest trzech, czterech chłopaków, którzy w razie „W” czyli słabszej dyspozycji dnia któregoś zawodnika, wchodzą na boisko i pomagają.
- Czuje Pan satysfakcję po tej części sezonu?
- I tak, i nie. Szkoda przegranych meczy z Kozienicami oraz w Sędziszowie, bo mogliśmy wygrać ligę. Byliśmy liderem. Ogólnie jestem zadowolony. Walczymy dalej.