LKS Czeluśnica wygrał pierwszy mecz w sezonie i to z jednym z współliderów, niepokonaną dotąd Iskrą Przysietnica, na dodatek nie mając w składzie sześciu podstawowych zawodników! Tym większy sukces ekipy trenera Roberta Mastaja.
Iskra Przysietnica, gdyby wygrała w Jaśle, mogła zostać samodzielnym liderem, bo znała już wyniki meczów rozegranych wcześniej. Punkty potraciły bowiem w bezpośrednich pojedynkach Start Rymanów i Arłamów Ustrzyki Dolne oraz Przełęcz Dukla i Kotwica Korczyna. Goście nie wykorzystali tej szansy i doznali pierwszej porażki w tym sezonie.


Mecz nie był zbyt interesującym widowiskiem. Obie drużyny zagrały przeciętnie. Obie miały wielkie braki kadrowe w swoich składach. Iskra do Jasła przyjechała bez Wojciecha Bąka i Mateusza Buczka, a na początku meczu kontuzji doznał Łukasz Brożek, który wytrwał do końca I połowy. Znacznie większe ubytki kadrowe mieli gospodarze, którzy wystąpili bez sześciu podstawowych zawodników: Bartłomieja Rodaka, Konrada Lechowskiego, Waldemara Wolskiego, Karola Ochwata, Konrada Gogosza i Patryka Augustyna.


Wydawało się, że Iskra zdominuje gospodarzy. Nic takiego się nie stało. To Czeluśnica w I połowie oddała groźniejsze strzały na bramkę. W 38. minucie Szymon Stasz sprawdził umiejętności bramkarza gości. Łukasz Rzepka odbił piłkę na róg. Trzy minuty później nie popisała się defensywa Iskry. Po zagraniu Szymona Stasza, Jakub Wyderka wyprowadził gospodarzy na prowadzenie.

W II połowie mocniej zaatakowała Iskra, ale dogodnych okazji nie stworzyła. Gospodarze umiejętnie rozbijali ataki przyjezdnych, nie dopuszczali do groźnych sytuacji podbramkowych. Sami też kilka razy postraszyli rywali. W 68. minucie Bartłomiej Banaś sfaulował z boku boiska Pawła Wiklowskiego. Rzut wolny (około 25 m) wykonywał Szymon Stasz. Po ładnym uderzeniu piłki zaskoczył Łukasza Rzepkę, który nie popisał się przy obronie tego efektownego strzału. Tym samym Szymon Stasz do asysty z I połowy dołożył gola, który tak naprawdę przesądził o zwycięstwie Czeluśnicy.


Iskra, mimo, iż poderwała się jeszcze do odrabiania strat, już nie wypracowała dogodnej sytuacji podbramkowej. Strzały były blokowane lub niecelne oraz pewnie łapał piłkę Patryk Szostak.


W końcówce meczu po brutalnym faulu Gabriela Lusiusza na Bartłomieju Nawrockim, piłkarze skoczyli sobie do oczu. Doszło do przepychanek. Zawodnik Iskry miał sporo szczęścia, że sędzia nie sięgnął po czerwoną kartkę.

Pomeczowe opinie trenerów

Robert Mastaj (LKS Czeluśnica): - Rywale mogli jedynie z nami wygrać siłowo. Chłopaki zagrali mądrze za co im bardzo dziękuję. Mimo, iż nie mieliśmy w składzie sześciu podstawowych zawodników, a mimo to wygraliśmy mecz. Obawiałem się końcówki, bo mogło braknąć sił, ale wszyscy stanęli na wysokości zadania. Bardzo się cieszę ze zwycięstwa, bo brakowało nam punktów. Wcześniej graliśmy z dobrymi drużynami, ale nie byliśmy zgrani. Zawodnicy muszą się poznać, a niektórzy nie znali się nawet z imienia. Myślę, że wszystko zazębi się i będzie dobrze. Jestem o to spokojny. Wiadomo, że było nerwowo, bo brakuje punktów. Gdy nagle dowiedziałem się, że sześciu nie będzie mogło w tym meczu zagrać, to były obawy o wynik.

Robert Mastaj

Sławomir Skwarcan (Iskra Przysietnica): - Przegraliśmy mecz, którego nie powinniśmy przegrać. Uważam, że straciliśmy bramki, które nie powinny być zdobyte przez rywala. Obydwie po ewidentnych indywidualnych błędach, najpierw naszych obrońców, a potem bramkarza. Owszem bramka ładna, niemal z połowy boiska po rzucie wolnym, ale takie bramki nie powinny padać. Trudno gra się przeciw drużynom, które grają antyfutbol. Czeluśnica zagrała mocno defensywnie. Natomiast moja drużyna w ataku pozycyjnym nie była na tyle kreatywna, żeby dzisiaj zdobyć bramki. Absencja dwóch podstawowych zawodników Wojtka Bąka i Mateusza Buczka spowodowała, że nie mieliśmy tyle jakości jak w poprzednich meczach. Z kontuzją wytrwał do końca pierwszej połowy Łukasz Brożek. To są zawodnicy, którzy w grze z takimi drużynami jak dzisiejszy rywal mają więcej kreatywności niż ich zmiennicy. Krzyśkowi Biedzie też dzisiaj nie szło. Gospodarze grali defensywnie, ale swoje ugrali. Gratuluję im zwycięstwa.

Sławomir Skwarcan


Mecz III kolejki (8 sierpnia):
LKS Czeluśnica - Iskra Przysietnica 2-0 (1-0)
1-0 Jakub Wyderka (41), 2-0 Szymon Stasz (68)
Czeluśnica: Patryk Szostak - Bartłomiej Nawrocki, Artem Sikelanda, Jarosław Muzyka, Marek Żygłowicz - Paweł Wiklowski, Jakub Wyderka, Szymon Stasz, Kamil Samborski (88 Dominik Marek) - Tomasz Pałucki, Hubert Wanat; trener Robert Mastaj; na ławce rezerwowych: Mikołaj Wójtowicz.
Iskra: Łukasz Rzepka - Paweł Knap (81 Przemysław Pietryka), Bogusław Gładysz, Dominik Rogula, Damian Wacek - Bartłomiej Banaś, Łukasz Brożek (46 Mikołaj Rzepka), Daniel Sobota (46 Krystian Bogacki), Gabriel Lusiusz - Marek Szałajko, Krzysztof Bieda; trener Sławomir Skwarcan; na ławce rezerwowych: Jakub Pietryka.
Sędziowali: Piotr Frankowicz oraz Krzysztof Łuksa i Maciej Solecki. Żółte kartki: Patryk Szostak - Bartłomiej Banaś, Gabriel Lusiusz, Mikołaj Rzepka. Widzów około 100.

W pozostałych sobotnich meczach:
Nafta Jedlicze - Orzeł Faliszówka 2-0
Start Rymanów - Bieszczady Arłamów Ustrzyki Dolne 1-1
Przełęcz Dukla - Kotwica Korczyna 1-1(0-1): 0-1 Patryk Fryc (11), 1-1 Marek Zięba (84).
Beskid Posada Górna - Brzozovia Brzozów 4-4 (4-2): 0-1 Łukasz Herbut (10), 0-2 Łukasz Herbut (17), 1-2 Józef Maślany (25), 2-2 Dariusz Jęczkowski (27), 3-2 Tomasz Kasperkowicz (38), 4-2 Tomasz Kasperkowicz (43), 4-3 Jacek Trzciański (65), 4-4 Jacek Trzciański (84).