W V kolejce rozgrywek piłkarze Czarnych Jasło sprawili miłą niespodziankę swoim kibicom, wygrywając pierwszy mecz w sezonie z niepokonaną dotąd i liderującą w IV lidze Głogovią Głogów Małopolski. Rywale stracili w Jaśle trzy bramki - więcej niż we wcześniejszych czterech meczach, gdy ich bramkarz wyjmował piłkę z siatki zaledwie dwukrotnie.
Cały zespół jasielski zasłużył na słowa uznania, chociaż po I połowie kibice mogli mieć obawy co do końcowego wyniku, bowiem Głogovia zaprezentowała solidny, techniczny futbol, ładny dla oka, chociaż - na szczęście dla Czarnych - nieskuteczny. Goście rozgrywali piłkę wszerz boiska, przerzucali z jednego segmentu boiska na przeciwległą stronę, przyspieszali grę, szukali w polu karnym swojego najlepszego strzelca Krzysztofa Szymańskiego i trochę napędzili strachu, szczególnie w ostatnich 20 minutach I połowy.


Czarni przeciwstawili rywalowi ambicję, wolę walki i determinację. Gospodarze w I połowie mieli kilkanaście minut bardzo dobrej gry, za co zebrali brawa od kibiców. Między 10. a 15. minutą byli bliscy zdobycia co najmniej dwóch bramek. Najpierw po akcji lewą stroną boiska Pawła Setlaka i zagraniu w pole karne, defensorzy Głogovii w ostatniej chwili sprzątnęli piłkę sprzed nosa Wojciechowi Kiełtyce, wybijając futbolówkę poza linię końcową boiska. W 14. minucie po strzale Pawła Setlaka piłka przeleciała nad poprzeczką, a minutę później Wojciech Kiełtyka powalczył o piłkę, odebrał rywalowi, zagrał do Wojciecha Muni i znów obrońcy gości byli o ułamek sekundy szybsi, zażegnując niebezpieczeństwo. Dobry okres gry Czarnych Krzysztof Szydło zakończył celnym strzałem, ale Piotr Lipka nie miał problemów ze złapaniem piłki.


Końcówka I połowy należała do Głogovii, którzy zepchnęli do defensywy gospodarzy. Napsuł sporo krwi jasielskiej drużynie Dariusz Frankiewicz, rozdzielający dokładnie piłki i wykonujący stałe fragmenty gry - rzuty wolne i rożne. W 37. minucie po jego zagraniu w pole karne Kamil Halat z bliska nie trafił w bramkę. Piłka przeleciała tuż koło prawego słupka bramki Damiana Niemczyńskiego. Po strzale z wolnego Dariusza Frankiewicza, dobrze spisał się bramkarz Czarnych. Damian Niemczyński miał sporo pracy. Tylko w 41. minucie dwukrotnie w zamieszaniu podbrfamkowym ratował swój zespół przed utratą gola. Najpierw przerzucił piłkę nad poprzeczką, a następnie po kolejnym strzale rywali odbił futbolówkę, by by po raz trzeci pewnie chwycić i uspokoić na chwilę zamęt w polu karnym. Goście wykonywali w tej samej minucie dwa rzuty rożne.


Kibice mieli w pełni uzasadnione obawy przed II połową meczu. Ta część gry zaczęła się dosyć ostro od fauli i rzutów wolnych oraz żółtych kartek (sędzia karał zawodników trzy razy w ciągu 7 minut). Po rzucie wolnym Bartosza Szopy, bramkarz Głogovii z trudem odbił piłkę. W powtórce Paweł Setlak minimalnie chybił nad poprzeczką. Po drugiej stronie boiska Adrian Chamera z wolnego także postraszył Damiana Niemczyńskiego.

Przełomowa dla losów meczu i wyniku okazała się dynamiczna akcja Wojciecha Kiełtyki, który wpadł w pole karne i wychodził na czystą pozycję. Został sfaulowany przez Wiesława Kozubka i arbiter wskazał na 11. metr od bramki. Rzut karny pewnie wykorzystał technicznym strzałem Łukasz Urban, myląc całkowicie bramkarza gości. To był cios, którego Głogovia raczej się nie spodziewała. Trzeba przyznać, że utrata gola podziałała na gości wręcz paraliżująco. Natomiast Czarnym strzelona bramka dodała skrzydeł i przede wszystkim pewności siebie. Uwierzyli, że nie taki diabeł straszny, mimo, iż lider z dużymi umiejętnościami indywidualnymi większości zawodników.


Czarni poszli za ciosem. Po zagraniu z rzutu wolnego Szymona Sabika, Rafał Mastaj głową wpakował piłkę do siatki. Była 60. minuta meczu i Głogovia doznała tym razem szoku. Trener Adam Wałczyk dokonał niemal natychmiast czterech zmian w składzie. Jednak zanim goście wrócili do równowagi i próbowali uporządkować grę, zostali pogrążeni przez Wojciecha Munię, który wygrał pojedynek z obrońcą Głogovii, wpadł w pole karne, oddał strzał, po którym Piotr Lipka odbił piłkę, a wbiegający z drugiej strony Wojciech Kiełtyka bardzo pewnym strzałem skierował do siatki. Radość w Czarnych była niesamowita.

Z takim zapasem bramkowym drużyna Ryszarda Skuby zagrała spokojnie i bardzo pewnie. Na boisko weszli zawodnicy rezerwowi. Głogovia mimo tak niekorzystnego rezultatu nie poddała się, walczyła do końca o zmianę rezultatu, za co należą się gościom słowa uznania.

W Czarnych nie zagrał Pavlo Kulish, który w udanym debiucie (zdobyty gol) przeciwko rezerwom Stali Mielec, doznał urazu stawu skokowego. Nie wiadomo jak długo potrwa rekonwalescencja zawodnika z Ukrainy.

Gole Łukasza Urbana i Wojciecha Kiełtyki są drugimi trafieniami w tym sezonie. Natomiast Rafał Mastaj zdobył pierwszą bramkę.

Najbliższy mecz Czarni rozegrają w niedzielę, 16 sierpnia, o godz. 17 na wyjeździe ze Startem Pruchnik.

Pomeczowe opinie trenerów



Adam Wałczyk (Głogovia): - Graliśmy piłką, operowaliśmy i nic z tego nie wynikało. Niestety, taka jest piłka nożna. Wydaje mi się, że w pierwszej połowie za szybko chcieliśmy przedostać się pod pole karne, brakło cierpliwości w budowaniu akcji, finalizacji tego, co udało się nam zbudować. Uczulałem zespół przed drugą połową meczu, że Czarni mogą nam tak naprawdę zagrozić ze stałych fragmentów gry. Założenia były takie, żeby do takich sytuacji nie dopuścić. Stało się inaczej. Wiedzieliśmy, że gdy Czarni strzelą bramkę i poczują krew to mecz może się różnie potoczyć. Pierwsza bramka ustawiła mecz. Po rzucie rożnym przegraliśmy drugą piłkę. Stały fragment broni się tak, że później nikt nie jest ustawiony na swojej pozycji. Poszła druga piłka zbita w środkową strefę. Brakło tam stopera. Dla nas to cenna lekcja. Nabieramy pokory i gramy dalej. Idę do szatni podziękować chłopakom za zaangażowanie. Na pewno nie mogę powiedzieć, że nie chcieli. Przyjmujemy z pokorą porażkę w Jaśle.

Adam Wałczyk

Ryszard Skuba (Czarni): - Wiedziałem dużo o Głogovii, która ma bardzo dobrego zawodnika Kądziołkę oraz dwóch napastników - Pałysa i Szymańskiego. Można o nich powiedzieć - ligowcy. A ponadto Frankiewicz, który rozrzuca piłki, wykonuje stałe fragmenty gry. Wiedzieliśmy o ich prostopadłych zagraniach, że są niebezpieczni w grze kombinacyjnej i szukają piłek kluczowych do boku, za linię obrony. Udało się ten sposób ich gry powstrzymać. Wojtek Kiełtyka dał impuls tym wejściem w pole karne. Później było już, powiedzmy, że łatwiej. To jest cała piłka nożna - nie zawsze wygrywa drużyna grająca lepiej, tylko ta, która bardziej wie co chce robić na boisku. Założenia były takie, że mieliśmy grać więcej piłką, ale niestety nie pozwalali nam. Zagraliśmy także konsekwentnie w obronie. Chyba nas trochę nie docenili. Tak mi się przynajmniej wydaje.

Ryszard Skuba


Czarni 1910 Jasło - Głogovia Głogów Małopolski 3-0 (0-0)
1-0 Łukasz Urban (56, karny), 2-0 Rafał Mastaj (60), 3-0 Wojciech Kiełtyka (68)
Czarni: Damian Niemczyński - Maciej Sowa, Wojciech Dziedzic, Szymon Sabik, Krzysztof Szydło (90 Karol Szydło) - Wojciech Kiełtyka (88 Kamil Majka), Rafał Mastaj, Łukasz Urban (84 Przemysław Musiał), Bartosz Szopa (76 Kamil Wietecha), Paweł Setlak (80 Jakub Frączek) - Wojciech Munia (89 Wojciech Myśliwiec); na ławce rezerwowych: Łukasz Lepucki; trener Ryszard Skuba, asystent Artur Gałuszka.
Głogovia: Piotr Lipka - Wiesław Kozubek, Dariusz Frankiewicz (64 Jakub Delekta), Konrad Hus, Bartłomiej Kłak (75 Marcin Brogowski) - Damian Bożek (64 Igor Tarała), Kamil Halat (64 Eryk Sarzyński), Adrian Chamera (62 Przemysław Pyrdek), Dawid Pałys - Rydzik - Jakub Kądziołka, Krzysztof Szymański (73 Hubert Tarnowski); na ławce rezerwowych: Arnold Dudek; trener Adam Wałczyk.
Sędziowali: Konrad Tomczyk oraz Adam Włoch i Paweł Kowal z Jarosławia. Żółte kartki: Szymon Sabik - Konrad Hus, Dariusz Frankiewicz. Widzów około 350.

W pozostałych meczach V kolejki:
Izolator Boguchwała - Karpaty Krosno 0-0
Legion Pilzno - Ekoball Stal Sanok 3-1 (0-1): Damian Wolański (49, 66), Kacper Słysz (71, samobójcza) - Sebastian Sobolak (1).
Sokół Nisko - Orzeł Przeworsk 1-1 (1-1): Patryk Tetlak (45+1) - Hubert Bednarz (36).
Piast Tuczempy - Wisłok Wiśniowa 3-0 (1-0): Jakub Kloc (17), Damian Barszczak (88, 90).
Błękitni Ropczyce - Lechia Sędziszów Małopolski 0-0
Igloopol Dębica - Stal II Mielec 1-0 (0-0): Aleksander Drobot (71).
JKS Jarosław - Sokół Kolbuszowa Dolna 1-0 (0-0): Kacper Rączka (90+2).
Polonia Przemyśl - Partyzant Targowiska 4-0 (2-0): Mateusz Wanat (3, 60), Paweł Sedlaczek (25), Bernard Stopa (71).
Resovia II Rzeszów - Korona Rzeszów 1-4 (0-2): Mateusz Kantor (53) - Paweł Piątek (27, 33, 77), Bartłomiej Buczek (90+4).
Stal II Stalowa Wola - Start Pruchnik (2 września, godz. 17).