Kolejna, trzecia w tym sezonie, wyprawa rowerowa zorganizowana przez Klub Kulturalno-Turystyczny Jasielskiego Domu Kultury, zaprowadziła miłośników zwiedzania pięknych zakątków Polski, na północny skraj Beskidu Niskiego i leżące tam wzgórze Franków, zwane również - ze względu na wysokość - Wzgórzem 534. Ten najwyższy szczyt w Górach Iwielskich, turyści z Jasła zdobyli 8 sierpnia w południe.
W 75-kilometrową trasę (tam i z powrotem) 14-osobowa grupa rowerzystów pod przewodnictwem Tadeusza Wójcika i Adama Golenia wyruszyła w słoneczny, zapowiadający upał, sobotni poranek sprzed Jasielskiego Domu Kultury.


Droga wiodła przez niezmiernie urokliwe okolice, pełne różnokolorowych przydomowych ogródków, wielobarwnych łąk, pól z porozrzucanymi balami słomy, łanów dojrzewających zbóż, bądź uporządkowanych, niezaoranych jeszcze ściernisk. Wszystko tworzyło niepowtarzalny klimat schyłkowego lata.


Skwar dawał się rowerzystom we znaki, ale widoki wynagradzały wysiłek, a przewodnicy wyznaczali wypoczynek w miejscach najbardziej widokowych, gdzie można było posilić się, ciesząc oczy pięknem krajobrazów Beskidu Niskiego.


Przed południem oczom uczestników wycieczki ukazał się wysoki maszt telekomunikacyjny, wskazujący cel, do którego zmierzali, czyli Wzgórze Franków. Odegrało ono ważną rolę w czasie II wojny światowej, a dokładniej we wrześniu 1944 roku, podczas operacji dukielsko-preszowskiej w tzw. bitwie o Przełęcz Dukielską. Po wyjściu na szczyt rowerzyści nie mogli się nacieszyć cudownością rozpościerającej się przed nimi panoramy. Oglądali wspaniałe widoki z zadumą, pamiętając, że okolica ta w przeszłości była świadkiem wyjątkowo krwawych wydarzeń.


Atrakcją, która wieńczyła wycieczkę była kawiarenka - lodziarnia w Dębowcu, którą rowerzyści odwiedzili w drodze powrotnej do Jasła. Rozkoszowali się tam wyborną kawą i schładzali pysznymi lodami.