W derbach powiatu jasielskiego Ostoja Kołaczyce przegrała z Tempem Nienaszów 4-5 po niezwykle emocjonującym, chwilami dramatycznym meczu.
Tempo prowadziło już 5-1 i to wyraźnie zaszkodziło drużynie przyjezdnej, która wsławiła się tym, że w ciągu 5 minut zdobyła trzy bramki, a hat-trickiem popisał się Marcin Walczyk. Ostoja powtórzyła osiągnięcie Tempa i między 70. a 75. minutą także strzeliła trzy gole! Gospodarze tak naprawdę zaczęli grać dopiero po zdobyciu drugiej bramki. Inna rzecz, że Tempo wyraźnie rozluźnione poczuło się już w glorii zwycięzców.


Przyjezdni zaczęli mecz w dobrym stylu, spychając gospodarzy do obrony. Szybko zdobyty gol przez Mateusza Kucińskiego sprawił, że goście poczuli się jeszcze pewniej. Grali szybciej, wyprzedzali gospodarzy, długimi podaniami uruchamiali na skrzydłach szybkich Arkadiusza Majkę oraz Mateusza Kucińskiego. Także Krzysztof Kiełtyka napsuł sporo krwi defenywie Ostoi. Jednym słowem - goście mieli pomysł na grę. Wprawdzie z optycznej przewagi niewiele - z wyjątkiem gola - wynikało, ale było widać, że Tempo chce narzucić własny styl gry. Podpowiedzi z ławki rezerwowych Ostoi: nie pozwólcie im grać, wystarczają za cały komentarz do tej części meczu. Ostoja tylko próbowała przerywać akcje przyjezdnych. Z konstruowaniem własnych miała wyraźne problemy. Pierwszy raz gospodarze poważniej zagrozili bramce Tempa dopiero w 21. minucie. Po zagraniu z rzutu wolnego Jakuba Podgórskiego, Szymon Grzesiak nie trafił w bramkę. W 26. minucie Mateusz Kuciński z wolnego ładnie strzelił i bramkarz Ostoi Damian Łukaszewski, były gracz Tempa, miał problemy z opanowaniem piłki.


Ostoja, która powoli wracała do równowagi i gra zaczęła się wyrównywać, doprowadziła do remisu. Mateusz Krajewski zagrał piłkę Szymonowi Grzesiakowi, którego strzał okazał się nie do obrony. Odpowiedź Tempa była niemal natychmiastowa. Arkadiusz Majka dośrodkował w pole karne, a Marcin Walczyk z łatwością, mając dużo swobody i miejsca przy biernej postawie defensywy Ostoi, niczym na treningu, głową wpakował piłkę do siatki.


Tempo po przerwie zadało niczym wytrawny bokser trzy ciosy. Dwa gole Marcina Walczyka były niemal identyczne jak ten zdobyty w I połowie. Głową posyłał piłkę do siatki po dośrodkowaniach w pole karne. Na wysokości zadania stanął także Arkadiusz Majka, popisując się efektownym golem. Wydawało się, że wszystko jest już rozstrzygnięte. Na rozgrzewkę trener Stanisław Nowak wysłał m.in. bramkarza Tomasza Białego. Ostatecznie do końca bronił Damian Łukaszewski, który miał prawo poczuć wyraźny dyskomfort, tym bardziej, że Tempo miało ochotę na kolejne gole.


Goście jednak bramek już więcej nie zdobyli, a wyraźnie zadowoleni, rozluźnieni i zdekoncentrowani od około 60. minuty zapewne chyba myśleli już o końcu meczu, przeświadczeni, że Ostoja już nie podniesie się z kolan. Mieli prawo tak sądzić, bo niewiele drużyn po tak błyskawicznym nokaucie ma ochotę na grę.


Hasło Ostoi: gramy do końca bez względu na wynik, przyniosło nadspodziewanie dobre efekty. Gol Szymona Grzesiaka na 2-5 dodał gospodarzom wiary, a ta - wiadomo - często czyni cuda i góry przenosi... Tak też było na stadionie w Kołaczycach. Tempo na własne życzenie doprowadziło do horroru. Goście zaczęli grać nerwowo, niedokładnie, a gdy wprowadzony chwilę wcześniej na boisko Wiktor Madej strzelił trzeciego gola dla Ostoi, to goście wyraźnie spanikowali. Wykorzystała to Ostoja ruszając z animuszem na bramkę Mateusza Jurczyka. W polu karnym coraz częściej kotłowało się, dochodziło do tak potwornego zamieszania, że kibiców Tempa gra ich drużyny przyprawiała o zawał serca.


Prawdziwy horror zaczął się po golu Piotra Kosiby na 4-5. Chaos w grze gości i determinacja Ostoi były gwarancją emocji do końcowego gwizdka sędziego. I tak też było. Gospodarze mieli pretensje do sędziego, że nie podyktował dwóch rzutów karnych. Piłkarze Tempa w zamieszaniu podbramkowym mieli dwukrotnie dotknąć piłki ręką, w tym raz wyraźnie zagarnąć futbolówkę. Gniew miejscowych wobec arbitra przybrał na sile, po tym jak za drugą żółtą kartkę boisko musiał opuścił Piotr Kosiba. Zawodnik Ostoi tłumaczył, że faul nie był brutalny. Wszystko to działo się przy wyniku 4-5. Według Ostoi, decyzje sędziego nie pozwoliły im doprowadzić przynajmniej do remisu i miały decydujący wpływ na końcowy wynik.


Tempo wydłużyło serię zwycięstw do czterech z rzędu. Natomiast Ostoja przegrała czwarty mecz w sezonie.

Pomeczowe opinie trenerów

Grzegorz Munia (Tempo Nienaszów): - Stworzyliśmy sobie horror na własne życzenie w końcówce meczu. Do 70. minuty kontrolowaliśmy mecz i tak naprawdę nie wiem co się stało. Po głupich stratach piłki w środku zrobiło się 3-5. Następnie stały fragment gry Ostoi i 4-5. Robi się nerwówka do samego końca. 65 minut gry w naszym wykonaniu było bardzo dobre, z duża naszą przewagą i trzeba było tylko spokojnie utrzymać wynik i cieszyć się ze spokojnego zwycięstwa. Duże słowa uznania dla całej drużyny. Czasami trzeba i z takiej opresji potrafić wyjść.

Grzegorz Munia

Stanisław Nowak (Ostoja Kołaczyce): - Gole straciliśmy po naszych błędach w obronie. Przy wrzutkach piłki w pole karne, każdy musi indywidualnie pilnować zawodnika, a nie zostawiać mu dużo swobody. Marcin Walczyk przykładał tylko głowę do piłki, bo w promieniu trzech metrów nie miał nikogo, kto mógłby mu przeszkodzić w oddaniu strzału. To była konsekwencja tego, że straciliśmy trzy bramki w pięć minut. Mogliśmy jednak nawet wygrać mecz, bo - według mnie - bardzo krzywdzące decyzje podjął sędzia. Jeżeli zawodnik w polu karnym przyjmuje piłkę ręką, a w drugim przypadku zagarnia piłkę ręką, to już jest szczyt... Moim zdaniem należały się nam dwa ewidentne rzuty karne. Co nie zmienia faktu, że musimy poprawić nasza grę w defensywie, bo nie można dopuszczać do takich sytuacji w polu karnym jak w tym meczu. Tempo od początku meczu miało dużo swobody w rozgrywaniu akcji. Nie było krótkiego krycia. Tempo, trzeba powiedzieć obiektywnie, grało szybko. Mają szybkich zawodników, wyprzedzali nas. Jeżeli zawodnik drużyny przeciwnej wychodzi do piłki, to trzeba natychmiast iść za nim, a nie pozwalać mu na trzy, cztery metry całkowitej swobody. Wtedy przyjmuje piłkę i robi co chce, a tak - niestety - graliśmy od początku.

Stanisław Nowak


Pretensje Czeluśnicy do decyzji sędziego


Czwarty mecz przegrał LKS Czeluśnica, tym razem w roli gospodarza na stadionie w Jaśle z Markiewicza Krosno 2-3.
Drużyna Roberta Mastaja rozpoczęła udanie spotkanie, obejmując prowadzenie po strzale Bartłomieja Rodaka (pierwszy gole tego zawodnika). Goście wyrównali za sprawą Sebastiana Meiera. Ozdobą meczu był piękny gol Pawła Wiklowskiego, który strzałem z około 30 metrów pokonał Oleha Vikhota i dał ponowne prowadzenie Czeluśnicy.
Gospodarze mieli pretensje co do okoliczności utraty gola na 2-2. - Bartłomiej Rodak był faulowany w polu karnym. Sędzia nie zareagował, goście przeprowadzili kontratak i odgwizdał rzut karny dla nich - powiedział prezes LKS Czeluśnica Kazimierz Kozicki.
Markiewicza doprowadziło do remisu po wspomnianym rzucie karnym Pawła Jarząba. Faulowany był Filip Dubis. W doliczonym czasie gry Albert Telesz dał zwycięstwo krośnieńskiej drużynie.

Pierwsze zwycięstwo LKS Skołyszyn


LKS Skołyszyn wygrał pierwszy mecz w sezonie, pokonując na swoim boisku Orła Faliszówka. Dwie bramki zdobył Kacper Stój, a trzecią jego zmiennik Mateusz Skok.
Pewne zwycięstwo drużyny trenera Roberta Podkulskiego. Przy pierwszej bramce asystę zaliczył Sebastian Figura, przy drugiej Mateusz Skrzyszowski. Po jego zagraniu Kacper Stój znalazł się sam przed bramkarzem Orła i szansy nie zmarnował. Trzeci gol to efekt indywidualnej akcji Mateusza Skoka, który znalazł się na czystej pozycji przed golkiperem gości.
Orzeł na początku II połowy miał okazje do zdobycia goli, ale szwankowała skuteczność.

Mecze V kolejki (22-23 sierpnia):
LKS Czeluśnica - Markiewicza Krosno 2-3 (1-1)
1-0 Bartłomiej Rodak (24), 1-1 Sebastian Meier (35), 2-1 Paweł Wiklowski (58), 2-2 Paweł Jarząb (86, karny), 2-3 Albert Telesz (90+2)
Czeluśnica: Patryk Szostak - Marek Żygłowicz, Jarosław Muzyka, Artem Sikelanda, Bartłomiej Nawrocki - Jakub Wyderka (75 Konrad Lechowski), Paweł Wiklowski, Szymon Stasz, Patryk Augustyn (40 Tomasz Pałucki) - Kamil Samborski, Bartłomiej Rodak; trener Robert Mastaj.
Markiewicza: Oleh Vikhot - Marcin Żywiec, Paweł Jarząb, Marcin Ginalski (60 Tomasz Ziobro), Dawid Florczak (70 Jonasz Gonet) - Sebastian Meier, Jakub Satur (68 Filip Dubis), Dariusz Łach, Błażej Wiśniewski - Albert Telesz, Konrad Słowik; trener Marcin Żywiec.
Sędziowali: Albin Kijowski oraz Tomasz Pikuła i Maciej Solecki. Żółte kartki: Paweł Wiklowski - Sebastian Meier, Błażej Wiśniewski, Albert Telesz. Widzów około 30.

LKS Skołyszyn - Orzeł Faliszówka 3-0 (2-0)
1-0 Kacper Stój (31), 2-0 Kacper Stój (34), 3-0 Mateusz Skok (89)
Skołyszyn: Łukasz Kuryj - Tomasz Syzdek (85 Adam Średniawski), Tomasz Kmiotek, Mateusz Jankowicz, Mariusz Kurczaba - Kacper Stój (84 Mateusz Skok), Artur Walczyk, Sebastian Figura (82 Rafał Rąpała), Patryk Korneusz - Marek Zawisza, Mateusz Skrzyszowski (60 Patryk Marszałek); trener Robert Podkulski; na ławce rezerwowych: Michał Stój.
Orzeł: Fabian Sajdak - Bartosz Szymbara (46 Konrad Gromek), Kamil Szala (58 Paweł Janas), Kamil Paluch, Marek Majkut, Wojciech Majka, Patryk Janik, Paweł Dziedzic, Wojciech Buczyński, Przemysław Wrona, Damian Waliszko; trener Jacek Gajda; na ławce rezerwowych: Gabriel Szymbara, Bartłomiej Soboń, Mariusz Marszał.
Sędziowali: Dawid Klamut oraz Dariusz Łuksa i Krzysztof Łuksa. Żółte kartki: Łukasz Kuryj - Rafał Rąpała - Kamil Paluch, Przemysław Wrona. Widzów 200.

Ostoja Kołaczyce - Tempo Nienaszów 4-5 (1-2)
0-1 Mateusz Kuciński (6), 1-1 Szymon Grzesiak (28), 1-2 Marcin Walczyk (30), 1-3 Marcin Walczyk (51), 1-4 Arkadiusz Majka (53), 1-5 Marcin Walczyk (55), 2-5 Szymon Grzesiak (70), 3-5 Wiktor Madej (73), 4-5 Piotr Kosiba (75)
Ostoja: Damian Łukaszewski - Wojciech Kaleta, Piotr Kosiba, Jarosław Malikowski, Tomasz Sypień (78 Sebastian Kobak) - Jakub Podgórski (46 Damian Przewoźnik), Mateusz Krajewski, Rafał Kurcz (70 Wiktor Madej), Szymon Grzesiak (70 Sławomir Wojdyło) - Mateusz Juszkiewicz (46 Sławomir Sienicki), Damian Kulig; trener Stanisław Nowak; na ławce rezerwowych: Tomasz Biały, Michał Kaleta.
Tempo: Mateusz Jurczyk - Euzebiusz Słota, Konrad Pęcak, Grzegorz Munia, Karol Musiał (68 Tomasz Dziobek) - Mateusz Kuciński, Arkadiusz Musiał, Łukasz Świątek (90+2 Miłosz Gierlasiński), Krzysztof Kiełtyka, Arkadiusz Majka (75 Konrad Łukaszewski) - Marcin Walczyk; trener Grzegorz Munia; na ławce rezerwowych: Gabriel Gierlasiński, Karol Tomasik, Mateusz Kurdziel.
Sędziowali: Tomasz Jagieła oraz Marcin Szczur i Dawid Głowacki. Żółte kartki: Wojciech Kaleta, Tomasz Sypień, Piotr Kosiba, Wiktor Madej, Jarosław Malikowski, Tomasz Biały (na ławce rezerwowych) - Łukasz Świątek, Euzebiusz Słota, Krzysztof Kiełtyka; czerwone: Piotr Kosiba (78, druga żółta) - Krzysztof Kiełtyka (90+5, druga żółta). Widzów około 250.

W pozostałych meczach V kolejki:
Beskid Posada Górna - Grabowianka Grabówka 8-0 (3-0): 1-0 Filip Sołtysik (3), 2-0 Józef Maślany (30), 3-0 Tomasz Kasperkowicz (45), 4-0 Wojciech Smerecki (47), 5-0 Piotr Świder (65), 6-0 Tomasz Kasperkowicz (77), 7-0 Marcin Guzik (81), 8-0 Filip Sołtysik (86).
Nafta Jedlicze - Arłamów Ustrzyki Dolne 1-5 (0-1): 0-1 Radosław Macnar (34), 1-1 Damian Limberger (53), 1-2 Paweł Ziemba (55), 1-3 Radosław Macnar (64), 1-4 Mateusz Kuzio (68), 1-5 Dawid Hawaj (89).
Przełom Besko - Wisłok Sieniawa 1-1 (0-0): 0-1 Paweł Wacławski (58), 1-1 Mateusz Wąchocki (63).
Start Rymanów - Cosmos Nowotaniec 0-2 (0-1): 0-1 Piotr Laskowski (20), 0-2 Piotr Spaliński (51).
Kotwica Korczyna - Iskra Przysietnica 3-0 (2-0): 1-0 Marcin Balawajder (26), 2-0 Sławomir Jurczak (32), 3-0 Sławomir Jurczak (80).
Przełęcz Dukla - Zamczysko Odrzykoń 1-0 (0-0): 1-0 Krystian Frączek (81).
Szarotka Uherce - Brzozovia Brzozów 1-1 (0-0): 0-1 Łukasz Herbut (62), 1-1 Adrian Lorenowicz (70).