Piłkarze Ostoi Kołaczyce przegrali dzisiaj, 12 września, w Ustrzykach Dolnych z liderem i zdecydowanym faworytem rozgrywek Bieszczadami Arłamowem 1-2.
Mecz został rozegrany na stadionie w Ustrzykach Dolnych, który przez kilka miesięcy przechodził renowację płyty boiska. Wybudowana została także bieżnia tartanowa. Tym samym Bieszczady wróciły na stare śmieci z Arłamowa.

W sobotnim meczu jakby wszystko zaczęło się zgodnie z planem, bowiem już w 3. minucie Radosław Macnar zdobył gola, 14. w tym sezonie. Wszystko wskazywało na to, że może to być powtórka sprzed tygodnia ze Skołyszyna.

Ostoja jednak mocno postawiła się faworytowi, podjęła walkę, grając defensywnie i szukając swoich szans w kontratakach. Bieszczady z każdą minutą miały coraz trudniej. Grały też bez reżysera gry Kamila Walaszczyka, co zapewne było nie bez znaczenia na postawę całej drużyny. W 33. minucie składającego się do strzału Sławomira Wojdyłę sfaulował Igor Jacenkiw i sędzia wskazał na rzut karny. „Jedenastkę” pewnym strzałem wykorzystał Piotr Kosiba, doprowadzając do remisu.

Gospodarze zdobyli zwycięskiego gola z kontrowersyjnego rzutu karnego. Wojciech Kaleta faulował pół metra przed polem karnym Filipa Fundanicza. Został wyraźny ślad na murawie i tego faktu nikt z Ostoi nie kwestionował. Sędzia był innego zdania - uznał, że faul był już w obrębie „szesnastki” i wskazał na rzut karny. Igor Jacenkiw pokonał z 11 metrów Damiana Łukaszewskiego. W ten sposób lider uratował trzy punkty. Ostoja była bliska wywiezienia z Ustrzyk remisu.

- Zagraliśmy defensywnie i wyprowadziliśmy kilka kontrataków, po których mogliśmy zdobyć gola. Strzały były minimalnie niecelne. Rzutu karnego nie powinno być. Wszystkich zawodników chwalę za ambicję, wolę walki i konsekwentną grę do końca. I za to im dziękuję. Jestem zadowolony z gry i postawy drużyny, ale nie z wyniku. Myślimy już o następnym meczu - powiedział trener Ostoi Stanisław Nowak.

Gospodarze chwalili kołaczycki zespół za determinację w grze i postawę bramkarza Damiana Łukaszewskiego. Trener Grzegorz Tkacz przyznał, że Ostoja była pierwszą drużyną w tym sezonie, która tak mocno przeciwstawiła się jego teamowi z wieloma ligowcami i zagrała bardzo ambitnie. W Ostoi zabrakło m.in. Tomasza Sypienia, Sławomira Sienickiego i Wiktora Madeja, a pierwszy mecz w tym sezonie zagrał Michał Kaleta (rocznik 1974).

Arłamów Bieszczady Ustrzyki Dolne - Ostoja Kołaczyce 2-1 (1-1)
1-0 Radosław Macnar (3), 1-1 Piotr Kosiba (33, karny), 2-1 Igor Jacenkiw (57, karny)
Bieszczady: Dariusz Półkoszek - Daniel Rąpała, Kamil Demkowski, Kamil Groborz, Fabian Winnicki (85 Sebastian Matiasik) - Paweł Ziemba, Karol Dobrzański, Filip Fundanicz, Mateusz Kuzio (68 Dawid Hawaj) - Radosław Macnar, Igor Jacenkiw (88 Krystian Skwara); trener Grzegorz Tkacz.
Ostoja: Damian Łukaszewski - Grzegorz Gancarski, Szymon Grzesiak, Piotr Kosiba, Wojciech Kaleta - Sławomir Wojdyła, Michał Kaleta (80 Damian Przewoźnik) - Jakub Podgórski, Rafał Kurcz (75 Mateusz Juszkiewicz), Sebastian Kobak - Damian Kulig; trener Stanisław Nowak.
Sędziowali: Albin Kijowski oraz Sławomir Kielar i Leszek Śnieżek. Żółta kartka: Kamil Groborz; czerwona: Sławomir Wojdyła (88). Widzów 120.

W innym sobotnim meczu:
Orzeł Faliszówka - Przełęcz Dukla 1-1