Tempo Nienaszów odniosło siódme zwycięstwo z rzędu, pokonując na swoim stadionie Kotwicę Korczyna 4-1. Wszystkie gole dla drużyny trenera Grzegorza Muni zdobył Marcin Walczyk, który w tym sezonie już 12 razy pokonał bramkarzy. Niestety, to jedyny pozytywny akcent drużyn z powiatu jasielskiego. LKS Czeluśnica, LKS Skołyszyn i w sobotę Ostoja Kołaczyce przegrały swoje mecze wyjazdowe.
Kotwica Korczyna była zawsze dla Tempa bardzo wymagającym i niewygodnym przeciwnikiem. W Nienaszowie trochę obawiano się spotkania z rywalem trudnym, chociaż w tym sezonie grającym nierówno. Mecz zaczął się wręcz idealnie dla gospodarzy. Po akcji lewą stroną Gabriela Gierlasińskiego, który wymanewrował defensywę Kotwicy, Marcin Walczyk jak na snajpera przystało pokonał bramkarza gości. Zespół z Korczyny grał piłką, budował akcje, po prawej stronie boiska Dawid Florian napsuł trochę krwi obronie Tempa, a szczególnie Karolowi Musiałowi, ale dogodnych sytuacji podbramkowych nie miał. Przewaga optyczna „Kotwy” z każdą minutą rosła. Tempo trochę cierpiało, bo goście coraz częściej przebywali w okolicach pola karnego oraz w obrębie „szesnastki”. Wreszcie niespełna 16-letniemu Wiktorowi Czajce wyszedł mocny strzał, po którym piłka trafiła w poprzeczkę, odbiła się i wróciła pod nogi zawodnika gości, który w powtórce trafił poniżej poprzeczki.


Odpowiedź Tempa była natychmiastowa i Marcin Walczyk cieszył się z drugiego trafienia. Napastnik gospodarzy minutę później był bliski zdobycia kolejnej bramki po zagraniu z wolnego (faulowany był Gabriel Gierlasiński) Krzysztofa Kiełtyki. Przy trzeciej bramce znów asystę zaliczył Krzysztof Kiełtyka, a przy czwartej - Mateusz Jurczyk, który dalekim wykopem uruchomił Marcina Walczyka. W ten sposób Tempo pogrążyło Kotwicę, która nie ustrzegła się błędów w defensywie.


Gospodarze byli zabójczo skuteczni. Zagrali konsekwentnie, odważnie ofensywnie na skrzydłach, szczególnie na prawym, gdzie Gabriel Gierlasiński hasał i kręcił zawodnikami „Kotwy” niemiłosiernie w I połowie. Obrona Tempa radziła sobie całkiem dobrze, przerywając w porę akcje ofensywne gości i nie dopuszczając do sytuacji podbramkowych. Brakowało trochę w środku pola Konrada Pęcaka, który ze względu na kłopoty zdrowotne pojawił się dopiero w samej końcówce meczu. Z tych samych powodów nie grał od początku Arkadiusz Majka. Kontuzjowany jest Mateusz Kuciński. Stosunkowo szeroka kadra jest w takich sytuacjach komfortem dla trenera. Kotwica miała na ławce rezerwowych tylko dwóch zawodników.


Gości należy pochwalić za walkę do końca o zmianę rezultatu. Nawet gdy przegrywali 1-4, dążyli do zdobycia goli. W 82. minucie - po faulu Grzegorza Muni na Grzegorzu Puku przed polem karnym - z wolnego strzelał Dawid Florian i trafił w poprzeczkę. Dwie minuty później Patryk Fryc, grający prezes Kotwicy, a niegdyś zawodnik m.in. Wisły Kraków czy Bruk Betu Nieciecza, po akcji lewą stroną boiska zagrał w pole karne, gdzie nie było nikogo z „Kotwy”. Wystarczyłoby tylko przyłożyć nogę do piłki...



Pomeczowe opinie trenerów


Adam Domaradzki (Kotwica Korczyna): - Jesteśmy bardzo zdziesiątkowani, bo na ostatnim meczu doszło do kilku kontuzji. Przyjechaliśmy z zawodnikami w zastępstwie, ale nie ma co ukrywać, że nie są to zawodnicy słabi. Wiedzieliśmy co przeciwnik gra, niczym nas nie zaskoczyli. Jedynie zaskoczyli tym, że oddali cztery strzały i zdobyli cztery bramki. Prawda jest taka, ze trzy bramki padły po błędach indywidualnych naszych zawodników, a nie wynik składnych akcji przeciwnika. Przy wszystkich tych akcjach oddaliśmy inicjatywę w naszej strefie obrony i oddali punkty za darmo. Rywale grali mądrze, zdobyli prowadzenie, wyrównaliśmy na 1-1. Uważam, że nie byliśmy zespołem gorszym, a wręcz lepiej prowadziliśmy grę, ale nie dochodziliśmy do sytuacji bramkowych, bo przeciwnik zagęścił tyły, nastawił się ewidentnie na grę z kontry i przyniosło mu to efekt w drugiej połowie po dwóch błędach naszych obrońców w jednej akcji. Gratuluje zwycięstwa drużynie z Nienaszowa. Mają swój styl gry, mają swój sposób na zwycięstwo. Z nami to się udało. Jest to zespół poukładany, konsekwentny w swojej grze. Natomiast jeżeli chodzi o jakość gry to na pewno niczym nie zaskakuje i nie jest to zespół z górnych półek. Gdybyśmy nie popełnili indywidualnych błędów, to mogliśmy spokojnie wywieźć remis z palcem w nosie.

Adam Domaradzki

Grzegorz Munia (Tempo Nienaszów): - Mecz na niezłym poziomie. Drużyna z Korczyny tak naprawdę też grała dobrze, ale myśmy byli bardzo skuteczni. Uważam, że był to mecz, w którym obie drużyny wiedziały o co w piłce chodzi. Nie było szarpanej gry, były próby budowania akcji. Fragmentami, na przemian, obie drużyny miały przewagę, ale uważam, że w przekroju całego spotkania mieliśmy więcej jakości w naszych akcjach i poczynaniach. Wygraliśmy zasłużenie, z czego się cieszymy. Nadal pracujemy, starając się ulepszyć naszą grę. Po początkowych słabszych meczach teraz gramy coraz lepiej. Mieliśmy dzisiaj problemy kadrowe. Część chłopaków stanęła na wysokości zadania, zagrała z kontuzjami. Arek Majka wszedł w trudnym momencie i pomógł, mimo, iż nie był w najlepszej dyspozycji ze względu na chorobę. Tylko się cieszyć.

Grzegorz Munia


Rozmowa przed szatnią


- To wyjątkowy dla mnie sezon - mówi Marcin Walczyk, zdobywca czterech bramek dla Tempa Nienaszów



Marcin Walczyk


- Strzela Pan jak na zawołanie...
- Ten sezon jest wyjątkowy. Mam fajną serię i mam nadzieję, że będzie trwała jak najdłużej. Dobrze zgrało mi się z kolegami. Pomocnicy robią grę, podają piłkę, a mnie udaje się po prostu strzelać gole. I z tego bardzo się cieszę.
- W meczu z Kotwicą wykazał się Pan niemal stuprocentową skutecznością. Była szansa na pięć goli.
- Miałem szansę zdobyć trzecią bramkę, zaraz po drugiej, ale jeszcze nie ochłonąłem po zdobyciu drugiego gola. Spodziewałem się dośrodkowania na głowę, a piłka spadła mi pod korki. Po prostu źle trafiłem, a piłka jeszcze skozłowała przed bramkarzem.
- W tym sezonie strzelił Pan hat-tricka w meczu z Ostoją Kołaczyce, a czy zdobył wcześniej kiedykolwiek cztery gole?
- Tak, w sezonie 2018/19 w meczu na naszym stadionie z Bieszczadami Ustrzyki Dolne. Wygraliśmy 4-0.
- W tym sezonie ma Pan na koncie już 12 goli w ośmiu meczach.
- Powtarzam się, ale jest to dla mnie wyjątkowy sezon. Mam nadzieję, że ta passa będzie trwała jak najdłużej i jeszcze trochę strzelę goli do końca rundy i sezonu.
- Ma Pan swoją receptę, sposób na zdobywanie goli?
- Powiem szczerze, że nigdy się nad tym nie zastanawiałem. Po prostu wychodzę na boisko i chce strzelić gola. Jestem jako napastnik rozliczany za zdobywanie goli. Każda zdobyta bramka to bardzo przyjemna chwila dla mnie i każdego innego zawodnika. Czasami jest w tym trochę przypadku. Nie zawsze się udaje. Jest to liga amatorska, trenujemy dwa razy w tygodniu i nie zawsze udaje się wszystko w stu procentach.
- Z goli strzelonych Kotwicy, który był najtrudniejszy?
- Myślę, że druga bramka, bo miałem bardzo mało czasu na oddanie strzału. Po fajnym podaniu od Gabrysia Gierlasińskiego, przyjąłem piłkę kierunkowo. Obrońca, który mnie krył wyszedł nieco wyżej i udało się zdobyć bramkę.

Tempo Nienaszów - Kotwica Korczyna 4-1 (2-1)
1-0 Marcin Walczyk (8), 1-1 Wiktor Czajka (35), 2-1 Marcin Walczyk (36), 3-1 Marcin Walczyk (50), 4-1 Marcin Walczyk (80)
Tempo: Mateusz Jurczyk - Euzebiusz Słota, Grzegorz Munia, Tomasz Dziobek, Karol Musiał - Arkadiusz Musiał, Łukasz Świątek, Krzysztof Kiełtyka (88 Krzysztof Lewicki) - Mateusz Kurdziel (66 Arkadiusz Majka), Gabriel Gierlasiński (76 Konrad Pęcak) - Marcin Walczyk (83 Konrad Łukaszewski); trener Grzegorz Munia; na ławce rezerwowych: Karol Tomasik, Miłosz Gierlasiński.
Kotwica: Dawid Bazan - Dawid Cieplik, Tomasz Janusz, Paweł Urbanek, Michał Grabiec (76 Adrian Piękoś) - Dawid Florian, Patryk Fryc, Dawid Surmacz, Wiktor Czajka, Seweryn Kędzior - Marcin Balawajder (79 Grzegorz Puk); trener Adam Domaradzki.
Sędziowali: Paweł Pitak oraz Radosław Kuszaj i Mateusz Gumienny. Żółte kartki: Łukasz Świątek, Mateusz Kurdziel, Tomasz Dziobek - Paweł Urbanek, Seweryn Kędzior. Widzów 300.


Zmarnowany rzut karny Czeluśnicy



Brzozovia Brzozów wygrała pierwszy mecz w tym sezonie i pierwszy od ponad roku (w poprzednim 2019/20 niedokończonym ze względu na koronawirusa zdołali tylko raz zremisować). Czeluśnica przegrała mecz niezwykle ważny w kontekście walki o utrzymanie.

W drużynie gości szwankuje skuteczność. - W pierwszej połowie powinniśmy zdobyć cztery, pięć goli w meczu z wybitnie słabą drużyną Brzozovii. Nie trafialiśmy w bramkę. Brakowało ostatniego dokładnego podania. Olbrzymia niemoc w wykańczaniu akcji. Jest to nie do akceptacji - mówił po meczu zdegustowany grą swojego zespołu prezes LKS Czeluśnica Kazimierz Kozicki. - Oddaliśmy w meczu jeden dobry strzał z rzutu wolnego Bartosza Stasza, ale bramkarz obronił - dodał.

Przy wyniku 0-1 w II połowie bramkarz Brzozovii Mateusz Tasz sfaulował Bartłomieja Rodaka i sędzia podyktował rzut karny. Strzał z 11 metrów Szymona Stasza obronił jednak bramkarz gospodarzy, rehabilitując się za swój wcześniejszy błąd.

Brzozovia była skuteczniejsza. - Wreszcie wygraliśmy. Jesteśmy dobrze przygotowani fizycznie i dobrze wytrzymaliśmy trudy meczu. Zagraliśmy na jeden, dwa kontakty, co przyniosło efekt. Pięciu zawodników wciąż przebywa za granicą. Mam nadzieję, że będzie lepiej. Presji nie ma - powiedział trener Brzozovii Konrad Bury.

Brzozovia Brzozów - LKS Czeluśnica 2-0 (1-0)
1-0 Łukasz Herbut (28), 2-0 Kacper Tasz (79)
Brzozovia: Mateusz Tasz - Mateusz Bryś (68 Piotr Tesznar), Oktawian Bujacz, Sylwester Cwynar, Jakub Boroń - Michał Komski (65 Kacper Tasz), Jacek Trzciański, Michał Oleniacz, Kamil Barć - Łukasz Herbut (80 Piotr Maniawski), Marek Kwiatek (46 Jarosław Sawicki); trener Konrad Bury.
Czeluśnica: Patryk Szostak - Bartłomiej Nawrocki, Jarosław Muzyka, Artem Sikelanda, Waldemar Wolski (68 Bartosz Stasz) - Konrad Gogosz, Paweł Wiklowski, Jakub Wyderka, Tomasz Pałucki (46 Konrad Lechowski) - Szymon Stasz - Bartłomiej Rodak; trener Robert Mastaj.
Sędziowali: Piotr Prajsnar oraz Krzysztof Wojnar i Tomasz Kijowski. Żółta kartka: Jakub Wyderka.

Nieskuteczny Skołyszyn


LKS Skołyszyn przegrał na wyjeździe z Grabowianką Grabówka 0-1. To piąta porażka drużyny trenera Roberta Podkulskiego w tym sezonie.

Goście mieli więcej dogodnych sytuacji do zdobycia goli, ale żadnej nie wykorzystali. Dwukrotnie po strzałach Marka Zawiszy piłka przelatywała w bliskiej odległości od słupka. Norbert Myśliwiec w sytuacji sam na sam z bramkarzem nie zdołał pokonać Bartłomieja Dymnickiego, który odbił piłkę, a przy dobitce Mariusza Kurczaby obrońca Grabowianki zdołał wybić piłkę zmierzającą do bramki.
- Teraz czekają nas bardzo trudne mecze z Cosmosem Nowotaniec, następnie jedziemy do Beska i grany u siebie ze Startem Rymanów - nie krył obaw prezes LKS Skołyszyn Kamil Hasiak.

Grabowianka Grabówka - LKS Skołyszyn 1-0 (0-0)
1-0 Bartłomiej Myćka (61)
Grabowianka: Bartłomiej Dymnicki - Artur Stankiewicz, Bartłomiej Rakoczy, Dominik Harydczak, Sylwester Sąsiadek - Yevhenii Zaiats, Artem Katorhin, Piotr Nowak, Wojciech Czopor (7 Adam Ruda), Daniel Grudz (60 Jakub Kozłowski) - Bartłomiej Myćka (86 Tomasz Starzak); trener Janusz Sieradzki.
Skołyszyn: Łukasz Kuryj - Mariusz Kurczaba, Mateusz Jankowicz, Tomasz Kmiotek, Tomasz Syzdek - Marek Zawisza, Artur Walczyk, Norbert Myśliwiec, Sebastian Figura (80 Rafał Rąpała) - Patryk Korneusz (85 Mateusz Skok), Mateusz Skrzyszowski (55 Kacper Stój); trener Robert Podkulski.
Sędziowali: Rafał Krężałek oraz Józef Krzysztyński i Wojciech Biały. Żółte kartki: Artem Katorhin - Mateusz Skok.

Arłamów Bieszczady Ustrzyki Dolne - Ostoja Kołaczyce 2-1 (1-1)
1-0 Radosław Macnar (3), 1-1 Piotr Kosiba (33, karny), 2-1 Igor Jacenkiw (57, karny)
Bieszczady: Dariusz Półkoszek - Daniel Rąpała, Kamil Demkowski, Kamil Groborz, Fabian Winnicki (85 Sebastian Matiasik) - Paweł Ziemba, Karol Dobrzański, Filip Fundanicz, Mateusz Kuzio (68 Dawid Hawaj) - Radosław Macnar, Igor Jacenkiw (88 Krystian Skwara); trener Grzegorz Tkacz.
Ostoja: Damian Łukaszewski - Grzegorz Gancarski, Szymon Grzesiak, Piotr Kosiba, Wojciech Kaleta - Sławomir Wojdyła, Michał Kaleta (80 Damian Przewoźnik) - Jakub Podgórski, Rafał Kurcz (75 Mateusz Juszkiewicz), Sebastian Kobak - Damian Kulig; trener Stanisław Nowak.
Sędziowali: Albin Kijowski oraz Sławomir Kielar i Leszek Śnieżek. Żółta kartka: Kamil Groborz; czerwona: Sławomir Wojdyła (88). Widzów 120.

W pozostałych meczach VIII kolejki:
Orzeł Faliszówka - Przełęcz Dukla 1-1 (0-0): 1-0 Patryk Tłuściak (60), 1-1 Grzegorz Wołczański (90, karny).
Przełom Besko - Nafta Jedlicze 1-1(0-0): 0-1 Konrad Rymarczyk (55), 1-1 Sebastian Wojtoń (58).
Cosmos Nowotaniec - Szarotka Uherce 6-0 (5-0): 1-0 Arsen Hrosu (15), 2-0 Bartosz Gołda (20), 3-0 Piotr Spaliński (30), 4-0 Piotr Spaliński (32), 5-0 Szymon Pluskwik (40), 6-0 Arsen Hrosu (60)/
Start Rymanów - Beskid Posada Górna 8-0 (4-0): 1-0 Maciej Zięba (10), 2-0 Rafał Nikody (12), 3-0 Rafał Nikody (18), 4-0 Rafał Nikody (29), 5-0 Seweryn Zajdel (55), 6-0 Jan Langos (69), 7-0 Radosław Nikody (73), 8-0 Maciej Gromada (83).
Wisłok Sieniawa - Zamczysko Odrzykoń 2-2 (1-1): 1-0 Mateusz Krakoś (37), 1-1 Mateusz Urbanek (43), 1-2 Kacper Czernicki (48), 2-2 Mateusz Zajączkowski (72).
Markiewicza Krosno - Iskra Przysietnica 4-1 (3-0): 1-0 Dawid Florczak (17), 2-0 Sebastian Meier (34), 3-0 Konrad Słowik (38), 3-1 Albert Szczepek (65), 4-1 Albert Telesz (77).

Zapraszamy do obejrzenia zdjęć z meczu Tempo Nienaszów - Kotwica Korczyna