LKS Skołyszyn przegrał dzisiaj, 20 września, w ramach IX kolejki klasy okręgowej z Cosmosem Nowotaniec 0-7.
Drużyna ze Skołyszyna przegrała trzeci mecz z rzędu, w tym dwa bardzo wysoko na swoim stadionie z pretendentami do awansu - Bieszczadami Arłamowem Ustrzyki Dolne (2-7) i właśnie z Cosmosem Nowotaniec. Natomiast goście w ostatnich trzech spotkaniach aplikują rywalom coraz więcej goli - pięć strzelili Nafcie Jedlicze, sześć - Szarotce Uherce i siedem - Skołyszynowi.


W wyjściowym składzie Cosmosu znalazło się czterech cudzoziemców: Ukrainiec Arsen Hrosu, Rosjanin Maksim Maslov, Kolumbijczyk Jose David Velez Tobon i Portugalczyk Pedro Aloisio Silva, a w II połowie Rosjanina zmienił inny Kolumbijczyk Harrison Perea Espana. Przyjazd naszpikowanego obcokrajowcami teamu z Nowotańca nie wzbudził jednak dużego zainteresowania w Skołyszynie. Drużyna z Nowotańca, której nazwa nawiązuje do legendarnego Cosmosu Nowy Jork, a którym zachwycał się niegdyś cały świat, staje się lokalnym galaktycznym klubem...


Goście zaczęli od mocnego uderzenia i już w 7 minucie Szymon Pluskwik pokonał Mateusza Furmanka. Pozostałe gole zdobywali tylko cudzoziemcy, a Pedro Aloisio Silva popisał się hat trickiem. Utrata bramki podziałała mobilizująco na gospodarzy, którzy śmielej zaatakowali i przez około 20 minut kilka razy postraszyli Cosmos dynamicznymi, składnymi akcjami. Zabrakło za każdym razem wykończenia. Jeżeli z kilku metrów nie trafia się w bramkę, żeby zmusić chociażby bramkarza do popełnienia błędu, to nie można marzyć o zdobyciu gola. Cosmos w tym okresie zgrał chaotycznie, niedokładnie, trochę też jakby zadowolony z prowadzenia. Gospodarze jednak nie wykorzystali gorszej gry rywali i to się bardzo źle dla nich skończyło.


Drugi gol padł po akcji prawą stroną szybkiego, świetnie wyszkolonego technicznie Arsena Hrosu, który z powodzeniem mógłby grać w I lidze, a kto wie czy nawet nie w ekstraklasie. To co zaprezentował na boisku w Skołyszynie musi budzić podziw nawet jeżeli jest to mecz na szóstym szczeblu rozgrywek w Polsce. Po wypracowanej przez Ukraińca akcji Pedro Aloisio Silva dopełnił tylko formalności. Portugalczyk jeszcze przed przerwą wykorzystał błąd Jakuba Warchoła, który podawał piłkę do bramkarza, a Silva nie zwykł marnować takich prezentów.


Utrata trzech goli wyraźnie podłamała gospodarzy, a Cosmos bardzo chciał zdobywać następne bramki i cieszyć się grą. Przyjezdnym sprawiało to wielką przyjemność. Dla gospodarzy było prawdziwą męczarnią. Chociaż, gdy czwarty raz piłka znalazła się w bramce Mateusza Furmanka (po akcji Szymona Pluskwika i strzale Harrisona Perei Espani gol nie został uznany, sędzia sygnalizował pozycję spaloną), jakby to trochę podrażniło Skołyszyn, który zaatakował. Jednak w 61. minucie fatalnie przestrzelił Patryk Korneusz, a minutę później nie trafił w bramkę również Patryk Marszałek.


Do końca meczu warunki dyktował już tylko Cosmos. Gdyby nie udane interwencje w I i II połowie Mateusza Furmanka i dwa nieuznane gole (pozycje spalone), to wynik mógłby być nawet dwucyfrowy. Skołyszyn doznał klęski, bo nie podjął walki. Drużyna jakby załamała się psychicznie i goście grali jak chcieli. Mimo to, warto było zobaczyć efektowne gole, strzelane przez zawodników Cosmosu oraz akcję Arsena Hrosu, po której zdobył czwartą bramkę. Jednak najbardziej telewizyjne gole zdobyli w końcówce Pedro Aloisio Silva oraz Harrison Perea Espana. To były bramki nie na tą ligę...



Pomeczowe opinie trenerów


Grzegorz Pastuszak (Cosmos Nowotaniec): - Wszyscy bardzo dobrze grali w piłkę. Spodziewałem się, że będzie to znacznie trudniejszy mecz, bo Cosmosowi zawsze ciężko grało się w Skołyszynie. Z tego co wspominali zawodnicy, były to bardzo ciężkie mecze w minionych sezonach. Początek nie był zbyt udany dla nas. Pierwsze dwadzieścia minut graliśmy chaotycznie. Później każdy zagrał na przyzwoitym poziomie. Z każdym meczem widać, że drużyna jest zgrana, atmosfera jest bardzo dobra w szatni. A tym co pytają jaki język obowiązuje w szatni Cosmosu Nowotaniec, to odpowiadam najbardziej dociekliwym kibicom piłki nożnej, że są to dwa języki - polski i angielski.

Grzegorz Pastuszak

Robert Podkulski (LKS Skołyszyn): - Przepraszamy kibiców. Jest nam wstyd za ten wynik. Kolejny blamaż z mocną drużyną przed własną publicznością, bo utratę siedmiu bramek należy tak określić. Popełniliśmy za dużo prostych, indywidualnych błędów, a przy wyniku 0-4 chłopcy już się poddali, nie walczyli. Przy wyniku 0-3 mieliśmy jeszcze dwie sytuacje bramkowe, ale jeżeli nie strzelamy z pięciu, sześciu metrów, to nie można zdobyć gola. Przeciwnik pokazał nam jak kończy się wypracowane sytuacje. Musimy wziąć się w garść, przemyśleć naszą grę na tle mocnych przeciwników, bo potrafimy walczyć, potrafimy grać w piłkę, ale - niestety - nie potrafimy tego przekuć na wynik.

Robert Podkulski


LKS Skołyszyn - Cosmos Nowotaniec 0-7 (0-3)
0-1 Szymon Pluskwik (7), 0-2 Pedro Aloisio Silva (29), 0-3 Pedro Aloisio Silva (42), 0-4 Arsen Hrosu (70), 0-5 Harrison Perea Espana (78), 0-6 Pedro Aloisio Silva (80), 0-7 Harrison Perea Espana (84)
Skołyszyn: Mateusz Furmanek - Mariusz Kurczaba, Mateusz Jankowicz, Tomasz Kmiotek, Tomasz Syzdek - Kacper Stój, Marek Zawisza, Jakub Warchoł (46 Patryk Marszałek), Norbert Myśliwiec - Patryk Korneusz, Mateusz Skrzyszowski (74 Artur Walczyk); trener Robert Podkulski; na ławce rezerwowych: Michał Stój, Jakub Filip, Mateusz Furmanek, Szymon Filipak.
Cosmos: Rafał Michura - Mariusz Bok (64 Gracjan Kwolek), Michał Śmietana (46 Piotr Gomułka), Bartosz Gołda, Jakub Wyciskiewicz (78 Dominik Kot) - Szymon Pluskwik (81 Piotr Lenio), Maksim Maslov (59 Harrison Perea Espana), Arsen Hrosu, Jose David Velez Tobon, Piotr Laskowski - Pedro Aloisio Silva; trener Grzegorz Pastuszak.
Sędziowali: Piotr Frankowicz oraz Albin Kijowski i Dawid Głowacki. Widzów 150.

Zapraszamy do obejrzenia zdjęć z meczu LKS Skołyszyn - Cosmos Nowotaniec