W dzisiejszym, 3 października, meczu XI kolejki klasy okręgowej LKS Czeluśnica przegrał z Cosmosem Nowotaniec 0-7. Goście powtórzyli wynik z IX kolejki z meczu w Skołyszynie.
Porażka z Cosmosem broniącej się przed spadkiem drużyny z Czeluśnicy była jakby wkalkulowana, chociaż wyniki sportowe temu często przeczą. Cosmos jest jednak poza zasięgiem dla większości drużyn w tej lidze. Zespół trenera Grzegorza Pastuszaka mógłby z powodzeniem grać w IV lidze, a kilku zawodników z Arsenem Hrosu na czele w jeszcze wyższych ligach.


Umiejętności zawodników Cosmosu w każdej formacji są tak wysokie, że rywale najczęściej grają bardzo defensywnie. Często wynika to także z siły ofensywnej drużyny z Nowotańca, która od początku meczu ostro naciera i dyktuje własne warunki gry, chcąc jak najszybciej zdobyć gola. Tak też było na stadionie w Jaśle, gdzie swoje mecze rozgrywa Czeluśnica. Cosmos, grający z wiatrem, mocno zaatakował i stwarzał sytuacje podbramkowe, wystawiając na wielką próbę defensywę gospodarzy, która w tym sezonie chyba nie zagrała ani jednego meczu w optymalnym ustawieniu. W spotkaniu z Cosmosem na prawej obronie wystąpił z konieczności Tomasz Pałucki. Trener Robert Mastaj przed każdym meczem ma poważny ból głowy jak zestawić obronę i łata dziury w defensywie kim może. Waldemar Wolski wyjechał do USA, Karol Ochwat pracuje w Krakowie. Jarosław Muzyka gra na pozycji stopera, ale to też nie jest środkowy obrońca.


Cosmos stwarzał sytuacje, ale pierwszą bramkę zdobył po akcji świetnie grającego Arsena Hrosu dopiero w 10 minucie. Piotr Spaliński nie zwykł marnować takich okazji, będąc bardzo blisko bramki. Cztery minuty później Arsen Hrosu trafił w słupek, a w 24. minucie błyskotliwy Ukrainiec ładnie uderzył z rzutu wolnego (ponad 20 metrów), ale kapitalną obroną popisał się Patryk Szostak. Bramkarz gospodarzy udanymi interwencjami uratował swój zespół przed wyższą porażką. Zawodnicy Cosmosu dochodzili do czystych pozycji, ale też zdarzało się im pudłować, jak chociażby Piotrowi Spalińskiemu czy Piotrowi Laskowskiemu. W 29. minucie strzał Pedro Silvy znów obronił w ładnym stylu Patryk Szostak

.
Czeluśnica próbowała swoich szans w kontrataku, ale za każdym razem brakowało wykończenia akcji, celnego podania lub strzału. Jedynie w 35. minucie napędzili strachu Cosmosowi Bartosz Stasz i Bartłomiej Rodak. Goście ratowali się wybiciem piłki poza linię końcową i to był jedyny alarm w defensywie Cosmosu w I połowie meczu. Padło kilka mocnych słów i hasło: gramy na zero z tyłu! I tej dewizie Cosmos był już wierny do końca meczu. Niesamowity Arsen Hrosu jeszcze przed przerwą wymanewrował obronę i zagrał do Piotra Spalińskiego, który dopełnił tylko formalności i było 0-2.


Drugą część meczu gospodarze zaczęli fatalnie. Cosmos, nawet gdy nie wszystkie wyćwiczone schematy były w pełni udane, grał konsekwentnie, niczego nie zmieniał i to przyniosło efekty. Arsen Hrosu zagrał z prawej strony w pole karne, gdzie zawędrował Michał Śmietana i było 0-3. Po prostopadłym zagraniu Pedro Silva zdobył czwartą bramkę. Czeluśnica, mimo tak szybkiego nokautu, podjęła walkę i przeprowadziła kilka akcji, ale żadnej nie zakończyła celnym strzałem. Później panował już tylko Cosmos, który odebrał ochotę do gry gospodarzom. Portugalczyk Pedro Silva zdobył piątego gola, kierując piłkę do pustej bramki. Na listę strzelców wpisał się - po zagraniu Maksima Maslova - kapitan Cosmosu Piotr Laskowski, a przy ostatniej bramce Maksima Maslova asystę zaliczył Szymon Pluskwik.



Pomeczowe opinie


Piotr Laskowski, kapitan Cosmosu Nowotaniec: - Mogliśmy zdobyć więcej goli, szczególnie w pierwszej połowie, bo mieliśmy okazje oraz sytuacje podbramkowe. Myślę, że gdyby wynik po 45 minutach był wyższy, to gospodarzom pewnie nie chciałoby się już wychodzić na drugą połowę. Cały mecz był pod naszą kontrolą. Drugą połowę graliśmy na całkowitym luzie i chciałbym zawsze grać takie mecze (śmiech). Nawet się nie zmęczyłem. Czeluśnica odpuściła, bo przecież przy wyniku 0-4 odechciewa się grać. Dwie bramki szybko strzelone zaraz po przerwie ustawiły już mecz.

Piotr Laskowski

Robert Mastaj, trener LKS Czeluśnica: - Przegraliśmy mecz z drużyną, która w każdej formacji ma klasowych piłkarzy, mogących grać w wyższych ligach. Widać było ogromną różnicę w jakości. Nam brakuje konsekwencji w grze. To co mieliśmy mieć w tym meczu, czyli szybki kontratak, to mieliśmy, ale jak zwykle nie wykorzystaliśmy. Biednemu zawsze wiatr w oczy. W drugiej połowie przestało wiać, a nastawialiśmy się, że z wiatrem będzie nam trochę łatwiej.

Robert Mastaj


Mecz XI kolejki (3 października):
LKS Czeluśnica - Cosmos Nowotaniec 0-7 (0-2)
0-1 Piotr Spaliński (10), 0-2 Piotr Spaliński (40), 0-3 Michał Śmietana (46), 0-4 Pedro Aloisio Silva (49), 0-5 Pedro Aloisio Silva (74), 0-6 Piotr Laskowski (75), 0-7 Maksim Maslov (85)

Czeluśnica: Patryk Szostak - Tomasz Pałucki (46 Marek Żygłowicz), Artem Sikelinda, Jarosław Muzyka, Bartłomiej Nawrocki - Paweł Wiklowski, Jakub Wyderka (46 Patryk Augustyn), Szymon Stasz - Konrad Gogosz (73 Konrad Lechowski), Bartosz Stasz (57 Kamil Samborski) - Bartłomiej Rodak; trener Robert Mastaj.
Cosmos: Rafał Michura - Szymon Pluskwik, Michał Śmietana, Piotr Gomułka, Jakub Wyciskiewicz (74 Łukasz Gadomski) - Arsen Hrosu (65 Harrison Perea Espana), Dmitrii Lukhanin (51 Maksim Maslov), Jose David Velez Tobon, Piotr Laskowski - Piotr Spaliński (72 Dominik Kot), Pedro Aloisio Silva (78 Gracjan Kwolek); trener Grzegorz Pastuszak; na ławce rezerwowych: Hubert Pieszczoch, Bartosz Gołda.
Sędziowali: Marcin Smoleń oraz Kamil Smerecki i Marcin Kijowski. Żółta kartka: Konrad Gogosz. Widzów 60.

W pozostałych sobotnich meczach XI kolejki:
Nafta Jedlicze - Wisłok Sieniawa 1-1 (0-1): 0-1 Rafał Madej (36), 1-1 Bartosz Klich (90).
Przełęcz Dukla - Grabowianka Grabówka 3-0 (0-0): 1-0 Konrad Wajs (76), 2-0 Krystian Frączek (81), 3-0 Wiktor Moszczyński (83).