W ramach XV kolejki o mistrzostwo IV ligi podkarpackiej Czarni Jasło zremisowali dzisiaj, 4 października, z Legionem Pilzno 1-1.
Czarni w I połowie zmarnowali znakomite okazje do zdobycia goli, a po przerwie mieli problemy, żeby zatrzymać rozpędzony Legion, który już nie przypominał bezradnej drużyny z pierwszych 45 minut. W przypadku jasielskiej drużyny seria gdybań od początku sezonu jest wciąż aktualna i niewiele się zmienia. Gdybanie jest w każdym meczu, bo gdyby wykorzystywali sytuacje podbramkowe w każdym spotkaniu, gdyby zachowali koncentrację do końca jak chociażby w meczu z rezerwami Stali Mielec, gdyby wykorzystali rzut karny w Nisku, gdyby wreszcie nie popełnili błędu w dzisiejszym meczu z Legionem itd., itd. Jedno jest pewne - drużyna potrzebuje m.in. napastnika, który z kilku okazji wykorzysta przynajmniej jedną. Widać - i trudno nie zgodzić się z trenerem Adamem Domaradzkim - większą chemię między zawodnikami, także gdy są zmieniani i wracają na ławkę rezerwowych, a nie strzelają focha i schodzą od razu do szatni.


Bohaterami meczu z Legionem mogli zostać obaj cudzoziemcy, ale znów marnowali seryjnie okazje do zdobycia goli. Bardzo aktywny po lewej stronie Emihrad Mchedlidze w 19. minucie wyłożył piłkę Pavlo Kulishowi, którego strzał obronił bramkarz gości. Emihrad Mchedlidze w 25. minucie przestrzelił nad poprzeczką, w 32. minucie - po zagraniu Rafała Mastaja - Gruzin nie trafił w bramkę, w 35. minucie - po kolejnym zagraniu Rafała Mastaja - strzał pomocnika Czarnych obronił bramkarz Legionu. Emihrad Mchedlidze za każdym razem niezadowolony, wściekły na siebie, kopał ze złości murawę.
Czarni w I połowie przeprowadzili kilka ładnych, składnych akcji i nawet wybredni kibice bili brawo. Po jednej z takich akcji, waleczny, szarpiący w swoim stylu po prawej stronie boiska Wojciech Kiełtyka zagrał do Rafała Mastaja (dobry mecz w wykonaniu tego zawodnika), po którego ładnym uderzeniu Mateusz Kochan musiał wyjmować piłkę z siatki. Po golu była kołyska, bo kapitanowi Czarnych Wojciechowi Dziedzicowi urodził się syn.


Szkoda zmarnowanych okazji, bo w samej końcówce I połowy, gospodarze jakby zadowoleni z prowadzenia popełnili dwa błędy. Najpierw po stracie piłki przez Gruzina, Legion zagrał w pole karne i Bartłomiej Sztuka pomylił się o kilka centymetrów (piłka przeleciała koło prawego słupka bramki Damiana Niemczyńskiego). W doliczonym czasie gry, po niepotrzebnym faulu, Damian Wolański z rzutu wolnego posłał piłkę tuż nad poprzeczką. To był sygnał ostrzegawczy dla Czarnych, których trochę zapewne uśpiła nieporadność Legionu. Goście pozwalali na zbyt wiele jasielskiej drużynie. W I połowie nie oddali ani jednego celnego strzału na bramkę Czarnych.


Po przerwie, Legion po reprymendzie trenera w szatni, zagrał zdecydowanie lepiej, odważniej. Na boisko wszedł Tomasz Barycza i to był kolejny sygnał ostrzegawczy dla gospodarzy. W 57. minucie mogło być 2-0, ale strzał Wojciecha Kiełtyki, bramkarz gości bardzo pewnie obronił. Dwie minuty później było już 1-1. Kamil Wietecha sfaulował przy linii bocznej Sebastiana Derenia. Po rzucie wolnym, piłka trafiła do Tomasza Baryczy, który takich prezentów nie zwykł marnować.
Ten gol podziałał mobilizująco na Legion, który wziął się do roboty i kilka razy pachniało golem. W 70. minucie po strzale Tomasza Baryczy, Paweł Setlak wybił piłkę zmierzającą do pustej bramki poza linię końcową boiska. Sześć minut później najlepszy snajper Legionu Damian Wolański (15 goli w tym sezonie) uderzał piłkę głową w dogodnej sytuacji, ale nie trafił w bramkę. Spudłował ponownie w 83. minucie po zagraniu Tomasza Baryczy.


Czarni nie potrafili utrzymać się dłużej przy piłce na połowie rywala i odciążyć nękaną szybkimi akcjami defensywę. Legion nie wykorzystał okazji, a jasielska drużyna poważniej nie zagroziła bramce przyjezdnych, mimo zmian na pozycji skrzydłowego i napastnika.


Przed meczem prezes Czarnych Piotr Samborski nagrodził pucharkiem Łukasza Lepuckiego, wybranego przez kibiców piłkarzem września jasielskiej drużyny. Bramkarz Czarnych nie gra z powodu urazu nogi.


Kolejny mecz Czarni rozegrają w najbliższą sobotę (10 października, godz. 11) na wyjeździe z Polonią Przemyśl.

Pomeczowe opinie trenerów


Roman Gruszecki (Legion Pilzno): - W pierwszej połowie mój zespół zawiódł na całej linii. Druga połowa była lepsza, z lekką naszą przewagą. Uważam, że wynik jest sprawiedliwy, więc wypada mi się cieszyć z punktu, aczkolwiek przed meczem pewnie oczekiwaliśmy więcej. Z przebiegu meczu i z naszymi brakami kadrowymi, uważam, że punkt jest zasłużony i dobry dla nas. A Tomasz Barycza? Dlatego takiego zawodnika mamy. Nie liczy się ilość przebiegniętych kilometrów i czas przebywania na boisku, a jakość.

Roman Gruszecki

Adam Domaradzki (Czarni 1910 Jasło): - Straciliśmy bramkę w sposób kuriozalny. W czwartej lidze taka bramka nie powinna paść. Gra się wyrównała i musiało tak pewnie się stać z przebiegu gry, bo w pierwszej połowie byliśmy drużyną dominującą. Mieliśmy pięć sytuacji, z których nic nie wykorzystaliśmy, co świadczy o naszej indolencji strzeleckiej. Cieszy fakt, że wypracowaliśmy sobie takie sytuacje. Było ich dużo. Z przebiegu meczu zasłużyliśmy na zwycięstwo. Natomiast zremisowaliśmy mecz, bo nie ustrzegliśmy się tego jednego błędu, na co uczulałem jeżeli chodzi akurat o tego zawodnika. Pracujemy dalej. Myślę, że w odróżnieniu od niektórych meczy, które prowadziłem, widać trochę więcej chemii między zawodnikami. Wizja budowania drużyny na zespole, a nie na indywidualnościach, z biegiem czasu przyniesie efekt.

Adam Domaradzki


Mecz XV kolejki (4 października):
Czarni 1910 Jasło - Legion Pilzno 1-1 (1-0)
1-0 Rafał Mastaj (29), 1-1 Tomasz Barycza (59)
Czarni: Damian Niemczyński - Paweł Setlak, Wojciech Myśliwiec, Szymon Sabik, Krzysztof Szydło - Wojciech Kiełtyka, Rafał Mastaj, Łukasz Urban, Kamil Wietecha, Emihrad Mchedlidze (55 Kamil Majka) - Pavlo Kulish (51 Jakub Frączek); trener Adam Domaradzki, asystent Artur Gałuszka; na ławce rezerwowych: Jakub Betlej, Przemysław Musiał, Karol Szydło.
Legion: Mateusz Kochan - Miłosz Buras, Tomasz Tragarz, Damian Bieszczad, Dominik Słota - Sebastian Dereń, Bartłomiej Sztuka, Damian Pęcak, Luigi Manzo (90 Dominik Kozioł), Michał Sikora (46 Tomasz Barycza) - Damian Wolański; trener Roman Gruszecki; na ławce rezerwowych: Maciej Maziarka, Krystian Gliwa, Marek Barszcz, Sebastian Cichowski, Patryk Misztal.
Sędziowali: Damian Kublas oraz Karol Pszonak i Paweł Drabik (Jarosław). Żółte kartki: Bartłomiej Sztuka, Luigi Manzo, Dominik Słota. Widzów 200.

W pozostałych meczach XV kolejki:
Błękitni Ropczyce - Orzeł Przeworsk 0-1 (0-0): 0-1 Hubert Bednarz (79).
Głogovia Głogów Małopolski - Partyzant Targowiska 2-1 (1-0): 1-0 Krzysztof Szymański (40), 2-0 Jakub Kądziołka (60), 2-1 Jakub Stodolak (88).
Izolator Boguchwała - Resovia II Rzeszów 3-0 (0-0): 1-0 Marcin Dudek (66), 2-0 Konrad Kowal (78), 3-0 Michał Worosz (90).
Karpaty Krosno - Ekoball Stal Sanok 1-0 (1-0): 1-0 Kamil Adamiak (3, samobójcza).
JKS Jarosław - Sokół Nisko 0-2 (0-2): 0-1 Marcin Tur (2), 0-2 Wojciech Soboń (24).
Igloopol Dębica - Piast Tuczempy 2-2 (0-1): 0-1 Sebastian Wanat (25, samobójcza), 0-2 Łukasz Tyrawski (76), 1-2 Tomasz Nalepka (82), 2-2 Łukasz Psioda (90+, karny).
Stal II Stalowa Wola - Polonia Przemyśl 1-1 (1-0): 1-0 Bartosz Sobotka (7), 1-1 Mateusz Wanat (50).
Stal II Mielec - Korona Rzeszów 4-0 (1-0): 1-0 Mateusz Chmielowiec (44), 2-0 Adrian Skrzyniak (60), 3-0 Przemysław Maj (80), 4-0 Damian Pyryt (83).
Sokół Kolbuszowa Dolna - Wisłok Wiśniowa (przełożony na 11 listopada, godz. 14).
Start Pruchnik - Lechia Sędziszów Małopolski (przełożony na 11 listopada, godz. 13).

Zaległy mecz VI kolejki (rozegrany 30 września):
Karpaty Krosno - Igloopol Dębica 1-1 (1-0): 1-0 Fabio Ramiro (7), 1-1 Damian Socha (50).